reklama

Obfite plony

Obfite plony

Wiele razy wyobrażałam sobie jak mówię Tygrysowi, że zostanie tatą. Widziałam jak nabieram powietrza, oczy śmieją mi się tak, że zdradzają to, co za chwilę powiem. Widziałam uśmiechniętego Tygrysa, który z radości podnosi mnie do góry... Widziałam, jak potem wspólnie zbieramy rodzinę i oznajmiamy im tą cudowną nowinę. Najlepiej w Święta, to przecież taka wspaniała okazja, żeby ofiarować im wszystkim taki prezent. I zobaczyć łzy u mamy, a nawet i taty. Uśmiechy na twarzach. I przyjmować gratulacje. Tak, taki scenariusz przerabiałam już w głowie milion razy.

Przed minionymi Świętami Bożego Narodzenia też mnie naszło. Że jakże pięknie by było... A okres spóźniał mi się cały jeden dzień. I zaczęłam marzyć. Przecież cuda się zdarzają, nie? No to marzyłam sobie przez cały jeden dzień, że ten mój scenariusz okazuje się prawdziwy. Zanim na dobre puściłam wodze fantazji, przyszła @. Bum, z powrotem na ziemię. Jak co miesiąc.potencianövelő tabletta

A potem, na dzień przed naszym wyjazdem na Śląsk, przyjechała do nas Szwagierka. I mój scenariusz stał się jej scenariuszem. Było prawie tak jak sobie wymarzyłam. Była nowina, były uściski, łzy i gratulacje. Tylko przyszła mama okazała się trochę inna.drivelan power increase

Tak, Szwagierka jest w ciąży. I to już tak dalekiej, że niedługo będzie rodzić. Swoje trzecie dziecko, w dodatku do dwóch chłopców dołączy dziewczynka. :-)Cieszę się oczywiście na to maleństwo, ale pamiętam, że w dniu, w którym się dowiedziałam, nie było mi wcale tak radośnie. Chociaż starałam się ze wszystkich sił okazać radość. Przytulałam, gratulowałam. Rozbroiła mnie tym, że powiedziała pod nosem: "Jestem w ciąży... Julciu przepraszam...". Rozleciałam się na kawałki... ... Przecież nie masz mnie za co przepraszać! Przecież cieszę się bardzo... przecież... jak się czujesz... i sto innych pytań. I uśmiech na ustach i... łzy w oczach. Łzy, które i one widziała. Łzy, które potwierdzały nam obu, jak bardzo życie jest... jakie jest.Mogłabym krzyczeć, że jest niesprawiedliwe! Że co z tą ich wiarą, którą tak głęboko noszą w sobie i którą i we mnie od nowa wzniecili.... Jaka to sprawiedliwość, jeśli cała (!) rodzina modli się w jedno lata nowennę o upragnione dziecko dla nas, a w zimie przychodzi nowina o ciąży tej, które ma już dwoje i o nasze się modliła.... Paradoks, czy zabawa w rękach tego na górze?Mogę albo się na Niego obrazić, albo - żeby nie zwariować - wierzyć, że i na mnie przyjdzie pora.fungalor

To, jak było (i w sumie jest) mi ciężko, może zrozumieć tylko druga kobieta, która marzy o ciąży, ciągle tej ciąży nie ma, a widzi, że mają ją za to wszyscy inni wokół...W święta trochę mi przeszło. Uspokoiłam się, przestałam o tym myśleć. Na krótko. Wróciliśmy w drugi dzień świąt i wraz ze spotkaniem rodziny Tygrysa spadły na mnie kolejne wieści. Żona jego kuzyna, który brał ślub przed nami, też jest w ciąży. I jej siostra i jeszcze inna szwagierka również. I siedziałam sobie wśród radosnej gromadki, która cały wieczór cieszyła się z tego, że wszystkie ciąże w tym samym roku, że tak obrodziło, takie plony, że babcia będzie miała na raz tylu prawnuków...A potem spędziłam kolejny wieczór z drugą częścią rodziny, z przyszłymi mamusiami i rozmowami o ciąży...forskolin dawkowanie

Kilka dni później dowiedziałam się o jeszcze jednej ciąży, która mnie już nawet nie zdziwiła. To dziewczyna kolejnego tygrysowego kuzyna, na których ślubie właśnie byliśmy. Miałam uczucie, że nic już mnie nie zdziwi, że nawet jak mi wszystkie moje przyjaciółki oznajmią, że są w ciąży, że już mnie to nie ruszy... Na początku stycznia urodziła się Mała Vercia.A gdzieś pomiędzy tym czasem we mnie zaczęła robić się wielka czarna dziura. Zakrywam ją na co dzień, ale ona czasem wyłazi.Life.gde kupiti titan gel

3 ciąże w najbliższej rodzinie, 2 w dalszej i jedno narodzone dziecko - i to wszystko w ciągu niecałych 3 tygodni (!) - to chyba trochę za dużo jak na kogoś, kto od wielu miesięcy czeka na upragnione 2 kreski na teście. Kogoś, kto nie wie, czy kiedykolwiek uda mu się mieć upragnione potomstwo, a najprawdopodobniej jeśli już, to tylko z pomocą medycyny... Nie było łatwo...white express system

**

Nie piszę tego po to, abyście mnie pocieszały. Nie musicie nawet komentować, bo tu nie ma co powiedzieć, a ja i tak wiem, że jesteście i czytacie. I dobrze życzycie. Ja wierzę, chcę wierzyć, że będzie dobrze.I wiem, że moje smutki nie pasują zupełnie do pięknej wiosny. Ale musiałam to w końcu z siebie wyrzucić. Piszę to więc dla siebie. Chcę wyrzucić tego posta z roboczych, tak, aby nie bił po oczach za każdym razem gdy wchodzę na bloggera. Tak, aby razem z postem wyrzucić z siebie czarne myśli i skupić się na tych pozytywnych.No, a teraz idę się spakować. Jutro czeka mnie pierwszy dzień w tym roku na wsi. Poszukam wiosny. :-)

reklama
reklama
reklama